CZAS SPRZYMIERZEŃCEM BKS

TEKST
04 września 2008
CZAS SPRZYMIERZEŃCEM BKS
Bardzo dobrze w rozgrywkach III ligi spisują się piłkarze BKS Bielsko-Biała. W czterech spotkaniach podopieczni trenera Marka Mandli zdobyli 7 punktów i zajmują 5 miejsce w tabeli. Trudno jednak przewidzieć, o co bielszczanie będą walczyć w tym sezonie, gdyż poziom ligi jest bardzo wyrównany. Bielszczanie nie tylko świetnie zaczęli sezon ligowy, ale również odnieśli zwycięstwa w Pucharze Polski. Dzięki pokonaniu LKS

Bardzo dobrze w rozgrywkach III ligi spisują się piłkarze BKS Bielsko-Biała. W czterech spotkaniach podopieczni trenera Marka Mandli zdobyli 7 punktów i zajmują 5 miejsce w tabeli. Trudno jednak przewidzieć, o co bielszczanie będą walczyć w tym sezonie, gdyż poziom ligi jest bardzo wyrównany.

Bielszczanie nie tylko świetnie zaczęli sezon ligowy, ale również odnieśli zwycięstwa w Pucharze Polski. Dzięki pokonaniu LKS Czaniec i MRKS Czechowice Dziedzice w półfinale pucharowych rozgrywek na szczeblu podokręgu BKS zmierzy się z KS Halnym Kalna, który niespodziewanie pokonał w ćwierćfinale Zaporę Porąbka. Choć z pokonaniem Halnego nie powinno być kłopotów, to w lidze o każdy punkt trzeba walczyć na całego. Wyniki dotychczas rozegranych spotkań pokazują, że żaden z faworytów nie może czuć się pewnym zwycięstwa do ostatnich minut meczu.
– W poprzednim sezonie w walce o awans liczyło się tylko kilka drużyn, które poziomem przewyższały całą resztę. W tym roku każdy może wygrać z każdym – mówi trener Marek Mandla.
 
Nie zdążyli na urlop
 
Dobra postawa piłkarzy BKS jest sporym zaskoczeniem, gdyż bielszczanie są zespołem, który między sezonami miał najkrótszą przerwę spośród wszystkich ligowych drużyn. 21 czerwca BKS zakończył zwycięsko baraż z MK Katowice, a już w lipcu rozegrał pierwsze spotkanie towarzyskie z Uranią Ruda Śląska.
– Nie było czasu na wakacje, mieliśmy tylko tydzień wolnego i trzeba było rozpocząć przygotowania do kolejnego sezonu – wspomina doświadczony pomocnik Krystian Papatanasiu.
To już druga taka przerwa między rozgrywkami, która nie pozwala trenerowi Mandli na spokojne przygotowanie drużyny do sezonu. Przypomnijmy, że w przerwie zimowej BKS zmagał się z serią kontuzji i chorób, które niekiedy uniemożliwiały rozegranie zaplanowanego sparingu, gdyż bielszczanie nie mogli skompletować zdrowej jedenastki.
– Ta krótka przerwa między sezonami nie jest dla nas korzystna. Okres przerwy jest bowiem wkomponowany w cykl treningowy. Zawodnik musi odpocząć zarówno fizycznie jak i psychicznie. My na odpoczynek mieliśmy bardzo mało czasu – tłumaczy Mandla.
Czas potrzebny jest również zawodnikom, którzy dołączyli do kadry BKS przed sezonem. W porównaniu z poprzednią rundą jest aż dziewięć zmian personalnych, ale nowi zawodnicy powoli udowadniają swoją wartość.
– Piłkarze, którzy do nas dołączyli to naprawdę nieźli zawodnicy. Na pewno ich umiejętności nie są mniejsze od tych, których zastąpili – chwali nowych kolegów Papatanasiu.
– Nie wszystko jeszcze jest idealnie, potrzeba im jeszcze trochę czasu żeby lepiej zrozumieć się z zespołem. Czas jest, więc naszym sprzymierzeńcem – uśmiecha się trener Mandla.
 
Piękna bramka i pokonana Walka
 
Rzeczywiście BKS z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej. Remis na inaugurację z Pniówkiem Pawłowice Śląskie i wygrana z Orłem Babienica/Psary rozochociły gospodarzy. Kubeł zimnej wody na głowy bielszczan wylali ich kolejni przeciwnicy z Kotórza Malego, którzy po samobójczej bramce Dariusza Ruckiego wygrali z faworyzowanym BKS 1:0.
Mecz 4 kolejki z Walką Makoszowy miał odpowiedzieć na pytanie czy wcześniejsza porażka to tylko wypadek przy pracy, czy może pierwsze oznaki zadyszki. Ciekawostką jest fakt, że trener gospodarzy Marek Mandla w swojej trenerskiej karierze prowadził zespół Walki
– Spędziłem tam bardzo miłe chwile i zawsze będę o nich pamiętał. Teraz od roku jestem w BKS i to z tym klubem chcę wygrywać – mówił Mandla.
Niedzielny sprawdzian bielszczanie zdali jednak na „piątkę” i pokonali zabrzan aż 3:0, a drugi gol był ozdobą całego spotkania: koronkową akcję całego zespołu wykończył strzałem do pustej bramki Papatanasiu.
– Ćwiczymy takie zagrania na treningach, dziś udało się to wykonać w meczu. „Rozklepaliśmy” ich obronę, a mi pozostało tylko strzelić do pustej bramki – cieszył się popularny „Papa”.
Teraz przed bielszczanami dwa trudne spotkania: najpierw w najbliższy weekend zmierzą się z Rajfelem Krasiejów, a tydzień później do Bielska zawita lider – Energetyk ROW Rybnik.

super-nowa.pl